Meduzy, dryndy, cekiny

Grafika ilustracyjna: kreatywne pisanie Loesje

Jak brzmi gwara warszawska? Gdzie ją można było usłyszeć?
Czym w gwarze były meduzy, dryndy, cekiny? I z jakich języków pożyczała słowa?

Spotkanie z gwarą warszawską
  • 18.09, piątek, 18:00
  • Dom w Alejach, Al. Jerozolimskie 2
  • wstęp wolny, bez zapisów
  • o udziale decyduje kolejność zgłoszeń przed rozpoczęciem

O gwarze, jej brzmieniu oraz słowach zapomnianych i tych, które trafiły do ogólnopolskiego obiegu, opowie Heniek Małolepszy ze Stowarzyszenia Gwara Warszawska. Przy akompaniamencie bandżo przypomni również piosenki, którymi żyła dawna Warszawa.
Spotkanie będzie okazją, aby złapać też warszawski „szwung” – nauczyć się klawych zwrotów, poznać etykietę i zasady humoru dawnej ulicy.

Gwary to często lokalne odmiany języka ogólnego, z typowym dla siebie brzmieniem, charakterystycznym słownictwem i częściowymi zmianami w odmianie. To mowa „codzienna”, w której odbija się historia – pochodzenie gwarowych słów przypomina o przenikaniu się języków dzięki kontaktom różnych grup. Dlatego w gwarze warszawskiej i śląskiej część słów pokrywa się mimo odległości geograficznej:

  • ancug, bryle, fest, winkiel – to z niemieckiego: garnitur, okulary, mocno/bardzo, róg/zakręt,
  • zaś: bajzel, chawira, fajny, trefny – to z jidysz: bałagan, dom/mieszkanie, dobry, kiepskiej jakości.

Inne warszawskie słowa przypominają o właściwościach rzeczy, które określają. Na przykład galareta trzęsie się jak meduza, dorożka dzwoni dryń-dryń, bilon świeci się jak cekiny.

W Domu w Alejach

18 września poznamy historię gwary, jej brzmienie, słowa i powiedzonka, które przez lata tworzyły język warszawskiej ulicy, bazarów i podwórek. Posłuchamy też językowych ciekawostek, poczytamy fragmenty tekstów Stefana „Wiecha” Wiecheckiego i zastanowimy się, ile z dawnej warszawskiej mowy zostało w naszym codziennym języku.
Gwara warszawska to również piosenki – a ponieważ spotkanie będzie mieć swobodny i angażujący charakter – kilka popularnych szlagierów zaśpiewamy wspólnie z Heńkiem Małolepszym przy akompaniamencie bandżo.

Heniek Małolepszy

Muzyk i kompozytor, gawędziarz i popularyzator miejskiego folkloru stolicy, który okrasza swoje występy licznymi anegdotkami. Śpiewa piosenki przedwojennej Warszawy, gra fokstroty, polki i walczyki, akompaniując sobie na bandżo. Gospodarz praskiej Kawiarni Na Winklu.

Mimo powojennego zaniku gwary, część słów została w powszechnym użytku. Podobnie jak „stare szlagiery” i „dawne warszawskie piosenki”, które do końca lat 40. rozbrzmiewały na ulicach i podwórkach.

Nie bez powodu niektóre mają w tytule słowo „tango” – jak „Tango milonga”, „Tango andrusowskie” czy „Tango apaszowskie”. W gwarze warszawskiej andrus był cwanym chłopakiem z Powiśla, zaś apasz – człowiekiem z półświatka.
Melodia tych utworów ma korzenie w tangu, które z Argentyny przypłynęło najpierw do Paryża, a w 1913 roku zawitało do warszawskiego Teatru Nowości. Z czasem piosenki komponowane do melodii tanga w Polsce stały się wolniejsze i bardziej melancholijne i zyskały miano tanga polskiego. Warszawska Syrena Rekord nagrała ich ponad dwa tysiące. Najpopularniejsze i wciąż śpiewane? „Umówiłem się z nią na dziewiątą”, „Ta ostatnia niedziela”, „Co nam zostało z tamtych lat”.

Cwaniak z Powiśla

Po wojnie samo słowo „cwany” zmieniło znaczenie. Pierwotnie określało osobę zaradną, dopiero w języku propagandy PRL-u nabrało negatywnego wydźwięku. PRL zaniechał też używania feminatywów, które dziś część osób odbiera jako „sztuczne”, mimo że były w powszechnym użyciu od końca XIX wieku.

Powojenna cenzura przyczyniła się też do zaniku tanga. Od kongresu założycielskiego w 1948 roku, PZPR dążyło do „oczyszczania szeregów partyjnych od elementów obcych i przypadkowych” i analogicznie „oczyszczało” kulturę. Wprowadzono zakaz wykonywania muzyki „dekadenckiej” i „burżuazyjnej”, którą tango było w oczywisty sposób, także ze względu na przedwojenne powiązanie z kabaretem i rewią.

18 września spotykamy się w Domu w Alejach, czyli w pobliżu dworca PKP Powiśle. I na przekór historii, będziemy niemal naprzeciwko gmachu dawnego Domu Partii, w PRL silnie symbolizującego wszechobecną cenzurę.

W październiku, 18.10 o 15:00, wybierzemy się również na spacer śladami gwary. Spotykamy się pod Muzeum Warszawskiej Pragi (ul. Targowa 50/52), a w trakcie spaceru odwiedzimy charakterystyczne praskie podwórka i Bazar Różyckiego. Spacer będzie tłumaczony na polski język migowy (PJM).

Jesienią na spotkania z gwarami zaprosimy też w Gdańsku i Hrubieszowie. Ich zapowiedzi pojawią się najszybciej w Loesletterach, czyli czwartkowych newsletterach od Loesje (zapisz się).

Wydarzenia dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu dotacyjnego „Polszczyzna. Bogactwo różnorodności” Instytutu Różnorodności Językowej Rzeczypospolitej.

Logo MKiDN i IRJR